<?xml version='1.0' encoding='utf-8' ?>
<!--  If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/  -->
<rss version='2.0' xmlns:lj='http://www.livejournal.org/rss/lj/1.0/' xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' xmlns:atom10='http://www.w3.org/2005/Atom'>
<channel>
  <title>&quot;Through her eyes&quot; (Dream Theater)</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/</link>
  <description>&quot;Through her eyes&quot; (Dream Theater) - LiveJournal.com</description>
  <lastBuildDate>Thu, 10 Dec 2009 08:13:10 GMT</lastBuildDate>
  <generator>LiveJournal / LiveJournal.com</generator>
  <lj:journal>obserwatorka</lj:journal>
  <lj:journalid>15090341</lj:journalid>
  <lj:journaltype>personal</lj:journaltype>
  <atom10:link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/' />
  <image>
    <url>http://l-userpic.livejournal.com/77554638/15090341</url>
    <title>&quot;Through her eyes&quot; (Dream Theater)</title>
    <link>http://obserwatorka.livejournal.com/</link>
    <width>100</width>
    <height>100</height>
  </image>

<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/18412.html</guid>
  <pubDate>Thu, 10 Dec 2009 08:13:10 GMT</pubDate>
  <title>Od niechcenia</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/18412.html</link>
  <description>Tak sobie postanowiłam napisać.&lt;br /&gt;Może z nudów. &lt;br /&gt;Bo nie wiem, czy tu jeszcze wrócę. Po prostu wypaliłam się. Wiedziałam, że pobędę tu chwil kilka, zobaczę, jak jest, poniucham troszkę, rozejrzę się. A potem stopniowo zacznę się oddalać żeby zupełnie zniknąć. Kurczę, co za patos – „zniknąć” – zupełnie jak w piosence Chylińskiej „Kiedy powiem sobie dość”. &lt;br /&gt;Napisać, pewnie jeszcze coś napiszę, to co zaczęłam, postaram się skończyć. Nie chciałabym przestać, nie chciałabym, aby to był rozdział w moim życiu – ile on trwał? – jakieś dwa lata. Miła była przygoda, miło było poznać Was Wszystkich. Szkoda, że nie miałam okazji spotkać się z większością. Może właśnie dlatego zabrakło mi paliwa. Bo kontakt wirtualny to jednak zbyt mało. &lt;br /&gt;A może to tysiąc innych spraw, które ciągną mnie, a może mnie po prostu nie kręci pisanie dziennika. Z drugiej strony ja jestem Człowiek Cykliczny, więc pewnie za jakieś dwa lata znowu założę coś w sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zobaczenia? :-)</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/18412.html</comments>
  <lj:mood>satisfied</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/18134.html</guid>
  <pubDate>Thu, 08 Oct 2009 08:09:01 GMT</pubDate>
  <title>...</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/18134.html</link>
  <description>&lt;p&gt;Przepraszam, znowu tekst nie chce mi się chować, nie wiem, co robię źle. Może ktoś mnie oświeci. Kiedyś chował mi się, teraz nie chce.&lt;br /&gt;&amp;lt;lj-cut text=&amp;quot;Małe podsumowanie&amp;quot;&amp;gt; &lt;br /&gt;Czego nie znoszę:&lt;br /&gt;Tej słodkopierdzącej pani, kt&amp;oacute;ra m&amp;oacute;wi o meblach Bodzio w radiu takim głosem, jakby rozczulała się nad małym bobaskiem, i przez cały czas powstrzymywała się, aby nie wybuchnąć perlistym śmiechem pełnym czystego szczęścia.&lt;br /&gt;Kup meble Bodzio, a będziesz tak samo szczęśliwy. Twoje życie małżeńskie będzie układało się super, ludzie będą garnąć się do Ciebie, będą odwiedzać Cię, bo tw&amp;oacute;j dom zawsze taki ciepły, będziesz mieć na wszystko czas, zdrowie i długie życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmamłanego głosu pseudonaukowa z reklamy chyba mediamarkt.&lt;br /&gt;- Klient nie reaguje na bodźce.&lt;br /&gt;Tak głupiej reklamy jeszcze nie słyszałam. Zastrzelić ich copywritera. Chociaż, c&amp;oacute;ż biedny copywriter winien, pewnie kazali mu wymyśleć cos kretyńskiego dla mas.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Nagł&amp;oacute;wk&amp;oacute;w z onetu.&lt;br /&gt;&amp;bdquo;Znaleziono zwłoki 20-letniej kobiety&amp;rdquo;&lt;br /&gt;&amp;bdquo;Wszyscy umrzemy?&amp;rdquo;&lt;br /&gt;&amp;bdquo;Afera hazardowa&amp;rdquo;&lt;br /&gt;itepe.&lt;br /&gt;Czy ludzi naprawdę jarają takie tematy? Widocznie tak, skoro pisze się o tym, jest popyt na śmierć, przemoc, cierpienie, strach. Ludzie, come on! Albo te kretyńskie komentarze pod artykułami w onecie.&lt;br /&gt;&amp;bdquo;Chylińska, jesteś pojebana&amp;rdquo;&lt;br /&gt;&amp;bdquo;Jak ta gruba krowa śmie się wypowiadać na temat dzieci&amp;rdquo;&lt;br /&gt;Żenada.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Kiedy pr&amp;oacute;buję wyjechać z ulicy podporządkowanej i nikt nie chce mnie wpuścić. Ja, gdy zauważę, ze stoi jakaś sierotka, to pozwalam wjechać.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Kiedy spadnie mi ręcznik z wieszaka, podnoszę go i znowu mi spada, podnoszę i znowu. Ale to w sumie już moja ciapowatość jest.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Co lubię:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Kiedy rano w radiu, gdy jadę do pracy, puszczają energetyczne, wesołe piosenki, kiedy żartują na neutralne, nie polityczne tematy.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Lubię patrzeć na moich sąsiad&amp;oacute;w &amp;ndash; kto kiedy wraca z pracy, czy wraca sam, czy z dzieckiem, kiedy wychodzi pojeździć na rowerze, lubię zaglądać ludziom do mieszkań i do ogr&amp;oacute;dk&amp;oacute;w. Szczeg&amp;oacute;lnie do ogr&amp;oacute;dk&amp;oacute;w.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Lubię oglądać z Młodym i moim tatą animal planete albo National Geographic. Młody patrzy z zapartym tchem na faceta włażącego do zakrokodylonej na maksa rzeki i pyta: &amp;bdquo;Pan bada, tak?&amp;rdquo; A my z tatą patrzymy na młodego i nie mamy dość. W og&amp;oacute;le tata, ja i młody stanowimy łańcuszek ludzi nadających na tych samych falach, więc jak jesteśmy razem, to czuję się spokojna i szczęśliwa.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;Ostatnio też lubię kule rumowe.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;I lubię czytać o dzielnych, pracowitych i ambitnych kobietach. Moje obecne faworytki to Madonna, Gwen Stephanie, Martyna Wojciechowska. I trochę Scarlett Johanson, chociaż to suka podobno. Whatever.&amp;lt;/lj-cut&amp;gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/18134.html</comments>
  <category>malutek</category>
  <category>Za dużo w głowie</category>
  <lj:mood>frustrated</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>0</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/17874.html</guid>
  <pubDate>Mon, 05 Oct 2009 11:03:53 GMT</pubDate>
  <title>To nieomylny znak,</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/17874.html</link>
  <description>że zbliża się schyłek mojego bycia w fandomie potterowym. Napisałam dramione. Zawsze chciałam napisać, ale nie wierzyłam, że potrafię. Teraz tez nie wiem, czy to jest coś warte. Napisałam też dlatego, bo tak mało jest w polskim fandomie dobrych dramion&amp;oacute;w. Nie to, żeby moje było dobre-nie wiem tego. Po prostu na bezrybiu... i tak dalej. &lt;br /&gt;Muszę to jeszcze przemyśleć, poprawić, ale myślę, że za kilka dni będę pytać o betę. Czy ktoś chciałby może? Ktos, kogo nie mdli na myśl o tym parringu. Ma mieć sześć stron. Z jednej strony pisało mi się fajnie, bo siedziały we mnie te śmieci i skrawki już od dłuższego czasu, z drugiej strony, wyznaję r&amp;oacute;wnież parring Ron-Hermiona i uwielbiam Rona i trochę serce mnie bolało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj obejrzałam sobie na kompie &amp;quot;Księcia P&amp;oacute;łkrwi&amp;quot;. Tak, mam refleks. Wzruszyła mnie scena, w kt&amp;oacute;rej Harry poi Dumbledore&apos;a trucizną - kiedy Dumbledore otwiera usta.&lt;br /&gt;I podobał mi się Slughorn z tymi jego fioleczkami, kt&amp;oacute;re zawsze nosi przy sobie.&lt;br /&gt;Żal mi było Malfoya, moze dlatego, że miał w tym filmie takie same brewki jak Malutek. Oczywiście, poza tym, na szczęście w niczym go nie przypominał. Ale te brewki...&lt;br /&gt;Narcyza była stara i brzydka, ale mnie sie i tak podobała, bo miała coś w spojrzeniu. Zresztą nie może być zbyt młoda i ładna, bo ma prawie dorosłego syna, zreztą mąż też już dziadyga, nawet z lachą.&lt;br /&gt;I jeszcze ten pulower Malfoya. Zastanawialam się, po kiego grzyba on ściąga go przy tej umywalce, ze niby gorąco mu? I&amp;nbsp;doszłam do wnosku, że w pulowerku nie widać by było tak ładnie tych czerwonych kresek po Sectumsemprze. A musiał być przedtem wpulowerku, bo w samej koszuli w WIelkiej Sali trochę bidnie by wyglądał.&lt;br /&gt;To tyle, jeśli komuś chciało się zjeść tę musztardę po obiedzie...</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/17874.html</comments>
  <lj:mood>devious</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>7</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/17586.html</guid>
  <pubDate>Sun, 13 Sep 2009 20:53:23 GMT</pubDate>
  <title>Przegląd</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/17586.html</link>
  <description>Nasze Chłopaki Mistrzami Europy! Brawa dla tych Pan&amp;oacute;w! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem fajnie jest mieć wirusa we dwoje, bo wtedy można oddac Młodego do przedszkola i pobyć razem i nie martwić się niczym, tylko wciagać aspirynę i witaminę C. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi corazon, kiedy ja wreszcie będe wiedziała, czy te twoje wyskoki sa groźne czy nie? Mi corazon, chcesz chyba popompowac trochę krwi z tlenem z Toskani? Por favor! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kupiłam sobie sukienkę na wesele, satynową, w kolorze gołębim. Do tego mam fioletowe grube rajstopy i czerwone buty na obcasie. I jeszcze czerwona lub fioletowa torebka i czerwone coś na szyję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzieliśmy &amp;quot;Kac Vegas&amp;quot;. Myślałam, że będzie bardziej zakręcony, obrzydliwy i niepoprawny. Ale w sumie przyjemnie się oglądało. Ten gruby byl wkurwiający. Wąż znalazł nieścisłość. Aparat nie powinien być w wozie Douga tylko w ukradzionym radiowozie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I&amp;nbsp;jeszcze na koniec teksty Malutka: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UN &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mikoła siedzi na kolanach u swojego dziadka - miłośnika piwa. &lt;br /&gt;- Babciu - pyta moją mamę. - Od czego dziadek ma taki duży brzuszek? &lt;br /&gt;- A jak myślisz? - odpowiada mama pytaniem. &lt;br /&gt;Mikoła zastanawia się chwilkę, po czym m&amp;oacute;wi spokojnie i pewnie: &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Bo tak stworzyła Natura. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DOS &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzina siedzi przy obiedzie. Co niekt&amp;oacute;rzy popatrują na program na Discovery Channel na temat Biblii szatana i w og&amp;oacute;le r&amp;oacute;znego rodzaju demon&amp;oacute;w i innych mrocznych kreatur. &lt;br /&gt;Ja: &lt;br /&gt;- Może przełączcie, bo Mikoła będzie się bał. &lt;br /&gt;Ciocia Kryminał: &lt;br /&gt;- Ale on i tak nie patrzy, a to jest bardzo ciekawe! &lt;br /&gt;Mama: &lt;br /&gt;- Daj spok&amp;oacute;j, Miła, potem krzyczysz w nocy i wszystkich budzisz. &lt;br /&gt;Ja: &lt;br /&gt;- Skoro ciocia chce, niech ogląda. &lt;br /&gt;Ojciec, wskazując na Młłodego, zajętego obiadem: &lt;br /&gt;- On&amp;nbsp;i tak nie zwraca na to uwagi. &lt;br /&gt;Tymczasem pokazują jakiegoś straszliwego demona o skrzydłach smoka, demon&amp;nbsp;unosi się w powietrzu i sieje grozę. &lt;br /&gt;Mikola - miłośnik gad&amp;oacute;w kopalnych&amp;nbsp;radosnie: &lt;br /&gt;- O! Dziadku, popatrz, dinozaur! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TRES &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzina śpi w jednym domku na wakacjach. Do teściowej przyjechał jej facet, kt&amp;oacute;ry na&amp;nbsp;imię ma J&amp;oacute;zef. &lt;br /&gt;Wieczorem, kiedy Młody leży już w ł&amp;oacute;żeczku, a reszta siedzi na zewnątrz przy grillu i piwie, tłumaczymy Mikołajowi, kto gdzie będzie spał. &lt;br /&gt;- A&amp;nbsp;pan J&amp;oacute;zef? - pyta chłopak. &lt;br /&gt;- Bedzie spał w pokoju&amp;nbsp;razem z tatusiem i wujkiem - m&amp;oacute;wię. &lt;br /&gt;- Nie, on nie może tu - m&amp;oacute;wi stanowczo m&amp;oacute;j syn. &lt;br /&gt;- Dlaczego? - pyta Wąż. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- On powinien spać w bozince! &lt;br /&gt;Patrzymy na siebie z mężem, nie kumając. &lt;br /&gt;- W&amp;nbsp;bozince, to znaczy w kosciele? - pyta Wąż. &lt;br /&gt;Mały przytakuje. Cały czas jednak nie kumamy, aż wreszcie Wąż stuka sie w czoło. &lt;br /&gt;- J&amp;oacute;zef! Świety J&amp;oacute;zef! - m&amp;oacute;wi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszty chyba nie trzeba tlumaczyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CUATRO &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Mamo, dlaczego pada deszcz? &lt;br /&gt;- Bo są chmurki. &lt;br /&gt;- Dlaczego są chmurki, ja nie chcę, żeby były chmurki! &lt;br /&gt;- Ale chmurki są potrzebne. Chmurki biorą sie stąd, że ziemia i jeziorka i rzeczki parują, woda się unosi i tworzy chmurki. &lt;br /&gt;- A&amp;nbsp;dlaczego parują? &lt;br /&gt;- Bo jest ciepło. &lt;br /&gt;- A&amp;nbsp;dlaczego? &lt;br /&gt;- Synku, spytaj Pana Boga. &lt;br /&gt;- Pana Boga? A&amp;nbsp;gdzie on jest? &lt;br /&gt;reszta jest milczeniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CINCO &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na parkingu szukamy miejsca. &lt;br /&gt;Mikołaj: &lt;br /&gt;- I gdzie jest to miejsce? Gdzie ono jest? &lt;br /&gt;Wąż: &lt;br /&gt;- My też nie wiemy, synku, caly czas szukamy. &lt;br /&gt;Mikoła: &lt;br /&gt;- Ja tez nie wiem, nie jestem Panem Bogiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SEIS &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybieramy się z Mikołą na zakupy. &lt;br /&gt;Mikołaj: &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Mamo, kupisz mi bluzkę ze Spidermanem, dobrze? I&amp;nbsp;potem p&amp;oacute;jdziemy popatrzeć na zabawki, dobrze? A ty sobie potem p&amp;oacute;jdziesz tam, gdzie są rzeczy dla kobiet&amp;oacute;w, dobrze? i coś sobie wybierzesz.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/17586.html</comments>
  <lj:mood>good</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/16642.html</guid>
  <pubDate>Wed, 05 Aug 2009 11:48:51 GMT</pubDate>
  <title>Prośba, pilne.</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/16642.html</link>
  <description>Sprawa jest taka. Chciałam dzisiaj wkleić &amp;quot;Neutralnych&amp;quot;. Chciałabym to zrobić dzisiaj, gdyż nie mam pojęcia, kiedy p&amp;oacute;źniej będę miała czas. Tak się złożyło, że nie jest to zbetowane, przyczyny niezależne ode mnie. &lt;br /&gt;Czy ktos miałby czas i chęci? Nie musi być przejrzane super dokładnie. Ja po prostu nie wiem, jak się pozbyć dziwnych odstęp&amp;oacute;w miedzy wersami, bo pisałam to w archaicznym open office. Po prostu: czy ktoś m&amp;oacute;głby mi zklikwidowac to paskudztwo? &lt;br /&gt;Może znajdzie się jakaś dobra dusza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDIT:no i dupa, nie będzie. Siedziałam ze trzy godziny, dłubiąc to cholerstwo. I&amp;nbsp;wydawało się, że jest dobrze, kiedy w podglądzie okazywało się, że wszystko leci jednym ciągiem, nie ma enter&amp;oacute;w, tam gdzie je wstawiłam. Kompletnie nie wiem, co mam zrobić, chyba to po prostu przepiszę od nowa. Czyli nie wiem, kiedy to wkleję, może za miesiąc. Zamiast siedzieć nad tym jak głupia, mogłam poprasować.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/16642.html</comments>
  <lj:mood>frustrated</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/16592.html</guid>
  <pubDate>Sat, 25 Jul 2009 18:25:57 GMT</pubDate>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/16592.html</link>
  <description>Użytkowniczce &lt;span class=&apos;ljuser ljuser-name_karamolek&apos; lj:user=&apos;karamolek&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://karamolek.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://karamolek.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;karamolek&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;życzę przede wszystkim dużo, dużo czasu, żeby mogła zająć się i Rodziną i pracą. i żeby dala radą usiedzieć na tylku, teraz, kiedy musi siedzieć ;-). I żeby wszystko było dobrze. I&amp;nbsp;uśmiechu.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/16592.html</comments>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>1</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/16353.html</guid>
  <pubDate>Tue, 21 Jul 2009 06:57:07 GMT</pubDate>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/16353.html</link>
  <description>Dla&amp;nbsp;&lt;span class=&apos;ljuser ljuser-name_sa_da_ko&apos; lj:user=&apos;sa_da_ko&apos; style=&apos;white-space: nowrap;&apos;&gt;&lt;a href=&apos;http://sa-da-ko.livejournal.com/profile&apos;&gt;&lt;img src=&apos;http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif&apos; alt=&apos;[info]&apos; width=&apos;17&apos; height=&apos;17&apos; style=&apos;vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;&apos; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&apos;http://sa-da-ko.livejournal.com/&apos;&gt;&lt;b&gt;sa_da_ko&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;wszystkiego najnajnajnaj. Muzycznych oraz filmowych odkryć i zachwyceń, miłego studiowania oraz uśmiechu każdego dnia. &lt;br /&gt;:-)</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/16353.html</comments>
  <category>koledzy i koleżanki</category>
  <lj:mood>refreshed</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/15974.html</guid>
  <pubDate>Wed, 08 Jul 2009 13:26:10 GMT</pubDate>
  <title>?</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/15974.html</link>
  <description>Przed chwilą studiowałam ulotkę dołączoną do pewnego antybiotyku. Wyczytałam, że jednym z działań niepożądanych jest &quot;czarny włochaty język&quot;. &lt;br /&gt; Już wiem, że trolle istnieją i wiem nawet, skąd się biorą :P.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/15974.html</comments>
  <lj:mood>devious</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>6</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/15685.html</guid>
  <pubDate>Sat, 04 Jul 2009 22:28:21 GMT</pubDate>
  <title>Here comes Molly W.</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/15685.html</link>
  <description>&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Scenka rodzajowa z imienin wujcia: &lt;br /&gt;Wredka huśta się na ogrodowej huśtawce. Mikoła podbiega i woła pełen zapału i dobrych chęci:&lt;br /&gt;- Pohuśtam Cię, Zuziu.&lt;br /&gt;I huśta Wredkę, która wydaje się być zadowolona.&lt;br /&gt;Tatuś Wredki:&lt;br /&gt;- Kolego, ale nie tak mocno. Ja was pohuśtam, a ty siadaj.&lt;br /&gt;Mikole nie za bardzo chce się siedzieć, ale gramoli się na huśtawkę.&lt;br /&gt;Tatuś Wredki jednak opuszcza się w huśtaniu, biorąc czynny udział w rozmowie, zatem Mikoła zeskakuje i ponawia próbę przypodobania się Wredce.&lt;br /&gt;Wredka woła:&lt;br /&gt;- Ale nie tak mocno! Tak jak tatuś!&lt;br /&gt;Mikoła nie potrafi tak huśtać mimo najszczerszych chęci.&lt;br /&gt;- No huśtaj, dalej, huśtaj! - krzyczy Wredka, a jej szpetna buzia wykrzywia się w grymasie złości.&lt;br /&gt;- Nie, nie będę huśtał! - Mikoła traci cierpliwość.&lt;br /&gt;- Huśtaj!&lt;br /&gt;- Nie - Mikole jednak ta paskudna dziewczynka czymś imponuje, bo jednak ostatecznie stwierdza:&lt;br /&gt;- Dobrze, będę huśtał.&lt;br /&gt;- Nie, już nie chcę - dąsa się Wredka.&lt;br /&gt;Tatuś dziewczynki cały czas siedzi obok na tym cholernym ustrojstwie i kompletnie nie kuma, co się dzieje. Ja obserwuje scenkę i żałuję, że nie potrafię teleportować Wredki na przykład na Alaskę. Albo na Plutona. Tam nie ma warunków do życia.&lt;br /&gt;- To nie. - Mikoła chce odejść.&lt;br /&gt;- No co ty! Huśtaj! Masz huśtać! - Wredka znowu robi te swoje paskudne miny a la Draco Malfoy z plakatu do &quot;Księcia Półkrwi&quot;.&lt;br /&gt;Mikoła nie wytrzymuje nerwowo i uderza ją po łapach.&lt;br /&gt;Wredka zaczyna ryczeć. Wtedy jej tatuś zapomina na chwilę o rozmowie.&lt;br /&gt;- Ej, kolego (dziwne, nie zna imienia Mikoły?), dlaczego ją bijesz?&lt;br /&gt;Ja, od jakiegoś czasu, widząc, co się dzieje próbowałam zwabić Młodego ciastkiem, ale bezskutecznie. Olewał mnie.&lt;br /&gt;Teraz mówię do Tatusia Wredki:&lt;br /&gt;- On ją uderzył, bo była da niego niemiła - I zabieram syna.&lt;br /&gt;Jestem wściekła, bo taka sytuacja ma miejsce już któryś raz z rzędu tego wieczora i Mikołaj już kilka razy przepraszał tę mała krowę za coś, czego, jak się później okazywało, nie zrobił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był tam jeszcze mały dwuletni Misiek, którego Wredka też wkurwiała. ALe on nie ulegał wątpliwemu czarowi femme fatale. Po prostu użarł ją w rękę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna scenka z tych samych imienin:&lt;br /&gt;Braciszek Wredki, chłopiec w wieku około 9 lat do Mikołaja:&lt;br /&gt;- Ty dostaniesz tylko tego ludzika - daje mu najgorszego ludzika LEGO, jakiego ma.  - I nie możesz go zgubić ani pobrudzić, bo będziesz musiał odkupić (czteroletnie dziecko ma &quot;odkupywać&quot; mu zabawkę *headdesk*). &lt;br /&gt;(Kilka minut wcześniej mały gnojek bawił się zabawkami mojego syna). SObie i swojej siostrzyczce zostawia wypasioną figurkę Vadera i kilku Jedi. Mikoła, trochę zdezorientowany, przyjmuje ludzika.&lt;br /&gt;Wtedy nie wytrzymuję nerwowo. Kulturalnie bluzgam gówniarza, który zapodaje focha i przez reszte imprezy traktuje mnie jak powietrze.&lt;br /&gt;Potem jest mi żal tych bachorów. Ich mamusia na Open&apos;erze, a ojciec kompletnie sie nimi nie interesował podczas całej imprezy. Nie będę już więcej pisać, bo za bardzo cuchnie żółcią. &lt;br /&gt;Ja po prostu czuję żądzę mordu, kiedy widzę, że ktoś próbuje zrobić idiotę z mojego dziecka, mojego kochanego chłopczyka o rozmarzonym nieobecnym spojrzeniu Remusa Lupina. A moje biedne dziecko nawet tego nie widzi i mimo, że płacze, za chwilę znowu chce się bawić z takimi perfidnymi osóbkami. Oczyma duszy widzę, jak w przyszłości dostaje w tyłek. &lt;br /&gt;Ale jak się zastanowić, to właściwie Wąż ma rację mówiąc: &quot;czym się martwisz? To nie Mikoła ma problem, tylko te dzieci.&quot; &lt;br /&gt;Hmm, też niezbyt optymistycznie. A może za wszelką cenę próbuję uchronić go przed zostaniem PPwG (Pierwszą Pizdą w Grupie), bo sama byłam ciapa?... Ale wiem, że on nie jest ciapą, więc luz. Nie mogę przelewać na niego swoich frustracji.&lt;br /&gt;*uspokaja się*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na marginesie - czy trudno jest sporządzić sobie ten-jak-mu-tam-header?</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/15685.html</comments>
  <category>malutek</category>
  <category>rage</category>
  <lj:mood>crazy</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>11</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/15424.html</guid>
  <pubDate>Fri, 26 Jun 2009 20:28:17 GMT</pubDate>
  <title>Wsiego harosziego dla Arianka.</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/15424.html</link>
  <description>Niech Bruliony rosną w siłę (już widzę, że aktywność jest większa niź kiedyś, większa jest liczba komentarzy, większy ruch w tym dziale)!&lt;br /&gt;Żebyś pisała jeszcze lepiej dowcipniej, błyskotliwiej, piękniej (jeśli to możliwe)!&lt;br /&gt;Powinnam życzyć czegoś, co ma związek z serialami, ale nie oglądam żadnego, więc... hmmmm... no dobra, mam - nowych odkryć, nowych fscynacji.&lt;br /&gt;Nie znam Cie w zasadzie zupełnie, ale ośmielę się życzyć CI, abyś zawsze była tak miłą, rozsądną, pracowitą osobą, jaką mi się zdajesz ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ejmen.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/15424.html</comments>
  <category>przyjaciele</category>
  <lj:mood>content</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/15283.html</guid>
  <pubDate>Fri, 26 Jun 2009 06:26:43 GMT</pubDate>
  <title>Optymistycznie i ciut refleksyjnie</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/15283.html</link>
  <description>Dziękuję Wam, Kochane Misiaki. Jesteście fantastyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Może kilka słów post-emo.&lt;br /&gt;Już jest lepiej. Pani kardiolog uspokoiła mnie. A jest to nasza zaufana pani. Już mniej więcej wiem, na czym stoję i to coś nie jest wcale takie kruche. Musze Was zmartwić, bo z pewnością coś tam jeszcze zdążę spłodzić.;P Jakiś tekst, znaczy się.&lt;br /&gt;W sprawach tych drugich, rodzinnych też jest troszkę lepiej. &lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc, przedwczoraj byłam skłonna powiesić się na własnym biustonoszu, a dzisiaj nawet mam ochotę wybrać się na zakupy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I może jeszcze…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Notka o Michaelu J.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj, jadąc do pracy, usłyszałam w radiu, że w nocy umarł Michael Jackson. &lt;br /&gt;Zonk – gigant po prostu. &lt;br /&gt;Nie jesteście dużo młodsi ode mnie Drodzy Eldżejowcy, więc podejrzewam, że i dla Was nie była taka sobie zwyczajna nowinka z cyklu: „tajemnicza puma znowu w akcji”.&lt;br /&gt;Wiecie, ja za nim nigdy specjalnie nie przepadałam. Drażniło mnie to jego „Auć!” i łapanie się przy tym za genitalia. Nabijałam się z tego gestu razem z moja kuzynką. Ale mnóstwo ludzi w mojej klasie w podstawówce kochało tego faceta. Musze przyznać, że ja, wówczas ortodoksyjna wielbicielka rocka i hardrocka, też z przyjemnością słuchałam jego energetycznych kawałków. Z czasem zaczęłam bardziej szanować Michaela Jacksona, doceniać jego pomysłowość, talent, to jak wspaniałym był tancerzem, to że potrafił wykreować pewien specyficzny styl.&lt;br /&gt;Nie mnie oceniać, jakim był człowiekiem. Chyba nieszczęśliwym i zagubionym. &lt;br /&gt;W każdym razie, Michalel Jackson będzie mi się zawsze kojarzył ze popołudniową lekcją chemii w siódmej klasie. &lt;br /&gt;Tuż przed Świętami, już nawet pani nauczycielka ma zlew. Włączamy magnetofon, pani nauczycielce to nie przeszkadza. Leci „Heal the world”. Rozmawiamy sobie, łazimy od ławki do ławki, niektórzy coś czytają, odrabiają zadania z innych przedmiotów. Jest miło, bezpiecznie, nie mamy żadnych zmartwień.&lt;br /&gt;Dzięki za to wspomnienie, Panie Jackson.&lt;br /&gt;I za to „Auć!” też.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/15283.html</comments>
  <category>muzyka</category>
  <category>nostalgia</category>
  <category>Za dużo w głowie</category>
  <category>przyjaciele</category>
  <lj:mood>grateful</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>9</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/14635.html</guid>
  <pubDate>Sun, 24 May 2009 19:03:45 GMT</pubDate>
  <title>Zapytuję się nieśmiało...</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/14635.html</link>
  <description>czy ktoś miałby czas i ochotę zbetować kolejny odcinek &quot;Neutralnych&quot;? Id, mimo wszelkich chęci, nie da rady. A ja nie ufam swojemu wyczuciu stylu, swojej znajomości interpunkcji. I w ogóle.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/14635.html</comments>
  <lj:music>Lao Che</lj:music>
  <media:title type="plain">Lao Che</media:title>
  <lj:mood>angry</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>39</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/14529.html</guid>
  <pubDate>Fri, 22 May 2009 08:26:07 GMT</pubDate>
  <title>Aj waj!</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/14529.html</link>
  <description>Moja Pani Dentystka Kochana. Czasami nie wiem, czy mam się śmiać, czy ucałować ją, czy popukać się w czoło.&lt;br /&gt;Siedzę na fotelu z otwartą paszczą, mam w niej waciki, ślinociąg i kawałek amalgamatu. I resztki zębów, ofcourse. Pani Dentystka rozmawia ze swoją Astystentką, Panią Alinką, która jest uosobieniem asystentowatości - niepozorna, okularki, cichy głosik. Pani Dentystka i Pani Alinka tworzą Duet na miarę Sherlocka Holmesa i Doktora Wattsona.&lt;br /&gt;D.(zbulwersowana): - Pani Alinko, opieprzę mojego męża, że nie kazał Wiktorowi przynieść nam pączków!&lt;br /&gt;A. (ze stoickim spokojem): - Powinniśmy się cieszyć, że pani mąż dba o naszą linię.&lt;br /&gt;D. (kładąc mi do paszczy kolejny kawałek amalgamatu, nadąsana): - Ale nie dba o nasze podniebienia! I jeszcze sernik! Był też sernik, a on nam nie przyniósł!&lt;br /&gt;Zastanawiam się co, u licha, robi mąż Pani Dentystki. Po cichu tuszę, że jest cukiernikiem.&lt;br /&gt;D. (nagle zmienia temat): - Albo te bułeczki, pani Alinko. Kupiłam maślane bułeczki. Kurczę, jakie pyszne! Mięciutkie! Słodkie!&lt;br /&gt;A. słucha z zainteresowaniem, zapewne z zamiarem zapytania, gdzie pani D. kupiła te wspaniałe bułeczki. We mnie również rodzi się ten zamiar. Jak mi wyjmie ten syf z buzi, to spytam.&lt;br /&gt;D.: - Ale ja je kupiłam kilka tygdni temu. &lt;br /&gt;A.: zonk&lt;br /&gt;Ja: zonk (ale u mnie tak nie było tego zonka widać, bo miałam ograniczoną ekspresję).&lt;br /&gt;D.: - Te bułeczki to były z makiem. I takie glazurowane, świecące. Świeciły się jak... Wie pani, pani Alinko, jak się świeciły? Nie powiem już jak, bo nie wypada.&lt;br /&gt;Pani Alinka uśmiecha się dwuznacznie, niczym Król Krainy Perwersji.&lt;br /&gt;Ja: też probuję sie wyszczerzyć.&lt;br /&gt;D.(do mnie, z pokrętnym uśmieszkiem, widząc mój uśmiechopodobny grymas):- O! A pani też wie?&lt;br /&gt;Ja.: - domychlam chę.&lt;br /&gt;D (zacierając mentalne dłonie): - No, to za chwilę zrobimy egzamin!&lt;br /&gt;Ja: kiwam głową. Co tam, nie dam się zgorszyć ani speszyć.&lt;br /&gt;Potem pani Dentystka rozmawia z panią Alinką, że już nie ma takich dobrych ciastek &quot;amerykanów&quot;, ani takich boszkopcików puszystych, ani drożdzówek z dżemem w brzuszku. I krów nie ma tylu przy drodze, co kiedyś. W końcu wyjmuje mi ślinociąg i każe pluć. Pluję do tej małej umywaleczki, z nadzieją, że zapomniały o egzainie. Niestety, pamięć mają dobrą.&lt;br /&gt;- To jak było z tym świeceniem się? - pyta pani Dentystka.&lt;br /&gt;- Moja mama mówi: &quot;świecą się jak kozowe jajka&quot;. Ale to chyba chodzi, że &quot;świecą się jak psu jajka&quot;. Czy o tym panie myślały?&lt;br /&gt;Pani Dentystka i pani Alinka radośnie kiwają głowami. A ja znów nie wiem, czy mam się śmiać z nimi, czy patrzeć z politowaniem, czy ucałować. Czuję się trochę jak Trójka z NY wśród lemurów.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/14529.html</comments>
  <lj:music>Lao Che - Gospel</lj:music>
  <media:title type="plain">Lao Che - Gospel</media:title>
  <lj:mood>cheerful</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>11</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/14280.html</guid>
  <pubDate>Tue, 19 May 2009 08:44:46 GMT</pubDate>
  <title>Co wiem o Woody&apos;m Allenie</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/14280.html</link>
  <description>Podobno kawał drania z niego. Nie lubi dzieci, sporo ich zrobił, a potem olewał. Kiepski z niego tatuś.&lt;br /&gt;Chyba lubi tragedie antyczne - „Sen Kasandry”, „Matchpoint”.&lt;br /&gt;Lubi kobiety, podobno większość jego aktorek była jego kochankami.&lt;br /&gt;Już chyba jak wyszedł z brzucha pani Allen, miał te swoje koszmarne okularki. Bardzo dużo gestykuluje. Ogólnie mnie trochę wkurwia, ale momentami ma zajebiste teksty, chociażby ten o Alzheimerze i dzieciach („Scoop”), gadka o psychologach („Życie i cała reszta”). Momentami pachnie Pratchettem – jego system mnemotechniczny i popielniczki, tańczące hula na pustyni („Scoop”) są jak z Terry’ego.&lt;br /&gt;Ma niezły gust muzyczny, w ogóle, to jest muzykiem.&lt;br /&gt;Jest wrażliwy na piękno („Vicky, Cristina, Barcelona”). Jego historie nie zawsze są skomplikowane, ale za to opowiedziane błyskotliwie, w miły sposób i ładnie opakowane.&lt;br /&gt;Chociaż czasem mógłby nie podawać wszystkiego na talerzyku, co niesamowicie drażniło mnie w „Melinda i Melinda”.&lt;br /&gt;Mój mąż, kiedy jeszcze nie był ze mną, dorwał jakieś dziewczę w knajpie. Dziewczę na okrągło nawijało o filmach Woody’ego. I nawet przyznało, że chętnie poszłoby z reżyserem do łóżka.&lt;br /&gt;Jak się jeszcze czegoś dowiem, albo coś mi się przypomni, to dopiszę.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/14280.html</comments>
  <lj:music>Depeche Mode</lj:music>
  <media:title type="plain">Depeche Mode</media:title>
  <lj:mood>crazy</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/13940.html</guid>
  <pubDate>Mon, 09 Mar 2009 22:49:09 GMT</pubDate>
  <title>Z elementami księgowości</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/13940.html</link>
  <description>Czasem bywa tak, że: masz zapierdol w pracy, kontrola za kontrolą, dowiadujesz się, że wszystko robiłaś źle. I trzeba poprawić. Mnóstwo rzeczy, mnóstwo spraw. I wiesz, ze nie nadajesz sie do tego, że nienawidzisz wyszukiwania ustaw, czytani ich i analizowania. Ale musisz. &lt;br /&gt;I nie wiadomo, kiedy napiszesz dlaszy ciąg swoich tasiemców, kiedy poprawisz swoją miniaturę. Kiedy wreszcie dokończysz książke, którą czytasz od miesiąca i nie masz czasu doczytać tych 30 ostatanich stron, a jesli już masz czas, to zasypiasz po dwóch zdaniach, tak jestes zmęczona.&lt;br /&gt;I jeszcze pan ci wyjechal, bo nie zauważył znaku STOP i auto masz w warsztacie. I jest mnóstwo spraw do załatwienia w związku z tą stłuczką.&lt;br /&gt;I Młody ugryzł Malgosie w policzek i skarżyli na niego. &lt;br /&gt;I wciąż ktoś coś od ciebie chce.&lt;br /&gt;Dajcie wy mi, kurwa świety spokój. Ja chcę tylko pisać moje wypociny i dokończyć te cholerną książkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby edit:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale udało mi się zrobić ciasto na pizzę - wreszcie mi wyrosło. Najbardziej zajebista pizza ever. Czy ta jedna dobra rzecz ma być remedium na powyższe? I jeszcze jedna dobra - nową ksiązke Zadie mi przyniósł pan kurier (tylko kiedy ja ją przeczytam?). I Wąż jest niezastąpionym Pocieszycielem.&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że bilans wyszedl na zero. No.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/13940.html</comments>
  <lj:mood>tired</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/13643.html</guid>
  <pubDate>Sat, 07 Mar 2009 00:48:59 GMT</pubDate>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/13643.html</link>
  <description>Wszystkim miłośnikom Malutka dziękuję za komentarze :D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze ogłoszenie:&lt;br /&gt;Otóż, jakimś cudem, udało mi sie spłodzić miniaturę. Kosztem forum i kosztem mojej pracy.&lt;br /&gt;Miniatura jest o Ronaldzie Weasleyu. Gdzieś za tydzień będzie gotowa, jeszcze muszę wprowadzic poprawki ale już teraz spytam: czy ktoś ma ochote betnąć toto? Niecałe 12 stron TNR rozmiar 12.&lt;br /&gt;Tytuł roboczy:&quot;Ja, moja rodzina i cała reszta&quot;.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/13643.html</comments>
  <lj:mood>devious</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>3</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/13426.html</guid>
  <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 08:12:37 GMT</pubDate>
  <title>Malutkowość</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/13426.html</link>
  <description>Dawno nie „uszczęśliwiałam” Eldżejowców Malutkowymi tekstami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Mamusiu, a jak się łamie nóżkę? (M)&lt;br /&gt;- Ekhm? Nóżkę można złamać, kiedy spadniesz z rowerka, kiedy spadniesz z huśtawki, przewrócisz się nieszczęśliwie jakoś… Ale synku, łamanie nóżki jest bez sensu, wiesz jaki to jest ból? (ja)&lt;br /&gt;- Ból? Cha, cha, cha, cha! (M)&lt;br /&gt;- Misiu, ale to nie jest wcale takie śmieszne, jak cię coś boli.(ja)&lt;br /&gt;- Ból! Chi, chi, chi. Bul, bul bul! Bulbul! (M)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;888&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A dziadek lubi szpinak? (M)&lt;br /&gt;- Dziadek uwielbia szpinak.(ja)&lt;br /&gt;- A dziadek lubi czekoladę?(M)&lt;br /&gt;-  Tak średnio.(wąż)&lt;br /&gt;- A płyn do samochodu? (M)&lt;br /&gt;- Eeee? (wąż i ja)&lt;br /&gt;- Płyn do samochodu jest niesmaczny! Dziadek pewnie nie lubi płynu do samochodu.(M)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;888&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedziemy samochodem przez miasto, mijamy budynek Akademii Muzycznej – ładny, okazały, rzucający się w oczy.&lt;br /&gt;- A co to jest? – pyta Mikoła.&lt;br /&gt;- Akademia Muzyczna – mówię.&lt;br /&gt;- A co tam się robi?&lt;br /&gt;Tłumaczymy mu, że ludzie uczą się tam śpiewać, grać na instrumentach.&lt;br /&gt;- A ja też tam pójdę? &lt;br /&gt;- Jak będziesz lubił muzykę, czemu nie?&lt;br /&gt;- Z mamą i tatą?&lt;br /&gt;- Nie, synku, nie będziesz chciał, żeby mama i tata tam z tobą byli. Będziesz już duży!&lt;br /&gt;- Ja nie chcę być tam sam, ja będę płakał, mi będzie smutno – wygina buzię w podkówkę i zaczyna popłakiwać, a my, nieczułe potwory, skręcamy się ze śmiechu.&lt;br /&gt;W końcu wszyscy studenci płaczą, szczególnie ci w akademikach. Bo przecież na studiach jest strasznie, źle i okropnie ;D</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/13426.html</comments>
  <category>malutek</category>
  <lj:mood>pleased</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>5</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/13182.html</guid>
  <pubDate>Mon, 02 Mar 2009 22:05:27 GMT</pubDate>
  <title>(Nie)ciekawy przypadek obserwatorki</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/13182.html</link>
  <description>&lt;a name=&quot;cutid1&quot;&gt;&lt;/a&gt;Obejrzałam &quot;Ciekawy przypadek Benjamina Buttona&quot;. Obejrzałam go w sobotę, dzisiaj już prawie wtorek. A smutek i niepokój cały czas są we mnie. Żałuję, że obejrzałam ten film. Dlaczego wciąż mam przed oczyma scenę, w którek Daisy tuli niemowlę-już do piersi, i słysze słowa: &quot;wkrótce przestałeś chodzić&quot;. Dlaczego wciąż chodzi za mną scena, w ktorej staruszka i dziecko-staruszek idą obok siebie, ale każde osobno. Probuję sobie racjonalnie wytłumaczyć... Dzieci kojarzą mi sie ze szczęściem, z życiem, wszystko kręci się w drugą stronę. One nie zapominają chodzenia, nie zapominają mowy... NIe pomaga swiadomośc, że to &quot;dziecko&quot; było tak naprawdę staruszkiem - tym bardziej mi go zal - zagubione, zdezorientowane, coraz mniej świadome, przerażone. &lt;br /&gt;A tak piekny był kiedyś Benjamin. &lt;br /&gt;Bardzo smutna scena śmierci Benjamina. Bo ja nie estem przyzyczajona do widoku umierającego niemowlęcia i w niczym nie pomaga świadomosć, że to staruszek... I gówno praawda, że nieskończonosć, że w sumie wsio rawno, w którą stronę przewija sie taśma. Benjamin był cholernie pokrzywdzony i żadne pierdu-pierdu o kolibrach niczego nie zmieni.&lt;br /&gt;I bynajmniej nie zasmucilo mnie to, że sie minęli - mieli swoj czas. Ja po prostu nienawidzę patrzrec na bezradność, szczególnie małych dzieci. Nawet jesli w srodku mają 80 lat. Ciesze się jednak, że reszta życia Benjamina była jasna. Ale za ten koniec moglabym zlinczować czy to scenarzyste, czy to Scotta Fitzgeralda - nie wiem, na ile scenarzysta zmienił oryginał, bo nie czytałam go.&lt;br /&gt;A generalnie trochę się pogubili w gdybaniu - czy to dusza determinuje nasz wiek, czy hormony - były, oj były nieścisłości.&lt;br /&gt;Musze to sobie obejrzec jeszcze co najmniej raz, żeby się uodpornić, zeby się przyzwyczaić do widoku tego dziecka. &lt;br /&gt;I dzisiaj, jakby tego było malo, obejrzałam &quot;Godziny&quot;. Może jeden smutek zastapę innym, mniej dokuczliwym, b &quot;Godziny&quot; już kiedys widziałam i byłam &quot;przygotowana&quot;</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/13182.html</comments>
  <category>Za dużo w głowie</category>
  <category>filmy i ja</category>
  <lj:mood>cholernie sad</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>4</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/12913.html</guid>
  <pubDate>Fri, 27 Feb 2009 23:05:50 GMT</pubDate>
  <title>Tego było mi trzeba</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/12913.html</link>
  <description>Tak sobie siedzę w domu, pisać mi się nie chce. Włączyłam mtv i widzę, że jakiś koncert Coldplay z Tokio dają. I tak sobie patrzę. Ja lubię Coldplay, ale nawet nie wiem, jak się nzaywa wokalista. MOgę tylko jedno stwierdzić - oni są czarodziejami. Tak skupieni, mam wrażenie, że będąc na scenie, jednocześnie przeżywają muzyczną ekstazę - ci goście naprawdę grają całymi sobą. A facet który śpiewa, próbuje swoich sił w tańcu. Jest kiepskim tancerzem, skacze jak wróbel albo kiwa się jak wańka wstańka, ale robi to z sercem i z przekonaniem.&lt;br /&gt;A kiedy śpiewali &quot;Fix you&quot; i poszła solówka, to nie sposób było nie płakać. Nie dlatego, że piosenka z gatunku przytulanek, ale tu szczególnie widac było ich starania, zaangażowanie, miłość do tego co robią. Magia. Panowie, pełen szacunek.&lt;br /&gt;I te swiatła, jakby się w przestrzeni międzygwiezdnej latało...&lt;br /&gt;Dziękuję tym panom za zupełnie niespodziewane katharsis. Przydało mi się mojej zblazowanej duszy, zmęczonej po całym dniu udawania suki w pracy. Nienawidze swojej pracy, czuje się tam nie na miejscu. I czasem przyda mi sie taki Coldplay.&lt;br /&gt;Kużwa, chciałabym, żeby ludzie z &quot;Menażerii&quot; dali taki koncert ;P&lt;br /&gt;Chrzanię totalnie i patetycznie, ale w końcu to mój dżurnal. Nieważne, ze nie znosze patosu.&lt;br /&gt;Dobra, wracam do gwiazd.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/12913.html</comments>
  <lj:music>koncert Coldplay w MTv</lj:music>
  <media:title type="plain">koncert Coldplay w MTv</media:title>
  <lj:mood>ecstatic</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>19</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/12743.html</guid>
  <pubDate>Fri, 06 Feb 2009 23:35:16 GMT</pubDate>
  <title>Znowu w domu</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/12743.html</link>
  <description>Tydzień to nie jest tak znów długo. Ale mam wrażenie, że wypadłam z obiegu, że wróciłam z całkiem innej rzeczywistości.&lt;br /&gt;Tam, gdzie byłam, świeciło słońce i kwitły bugenwile. A tu jest tak szaro i oślizgłe chodniki i ulice. I miasto nocą nawet w połowie nie jest tak jasne, tak rozświetlone jak tam. Możnaby pomarzyć o powrocie i zamieszkaniu na zawsze, ale to nie byłby dobry pomysł. Bo tam latem pododobno wszystko jest żółte i suche i sirocco się zdarza i gorąco strasznie... I jak spadł śnieg, którego starczyło na pokrycie 40 metrów kawdratowych powierzchni, to ludzie przyjeżdżali oglądać, bo śniegu nawet przez czterdzieści lat tam nie uświadczysz... &lt;br /&gt;Tu chyba lepiej na stałe, chociaż już na Dworcu Centralnym się wkurwiasz, bo tuż przed odjazdem twojego pociągu informują cię, że stoi on na innym peronie i musisz zapierdalać z walizami, z wózkiem z dzieckiem w środku po schodach ruchomych pośród całej tej tłuszczy, która, wkurwiona podobnie jak ty, również próbuje dostać się na ten inny peron. Ale &quot;to tylko kolej&quot; - jak powiedział pan konduktor z Lecha.&lt;br /&gt;Czy ja narzekam jak typowy Polak?</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/12743.html</comments>
  <lj:mood>cynical</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>15</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/12480.html</guid>
  <pubDate>Sat, 24 Jan 2009 22:16:57 GMT</pubDate>
  <title>Przegląd tygodnia.</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/12480.html</link>
  <description>Trzydzieści jeden. Tak, czasem czuję jej chłodny oddech na karku, nie ma co się śmiać. Dziekuję wszystkim Pamiętającym Duszyczkom za życzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak się zastanawiam - czy Malutek wyliże sie do 29 i pojedziemy na te Kanary, czy też pojadą tylko rodzice, a ja i Wąż zostaniemy tu. I w pracy będę musiała użerać się ze Srimą. &lt;br /&gt;Pani pediatra powiedziała, że pojedziemy, ale ja jestem pesymistką i jej nie wierzę. W każdym razie cieszę się, że Malutek oskrzela ma już czyste i tak bardzo nie gorączkuje. &lt;br /&gt;Nota bene, niedawno zażyczył sobie przytulankę tłok. Tłok - część lokomotywy. Stwierdził, że ma już duzo przytulanek, ale nie ma jeszcze &quot;mięciutkich tłoków&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym umieć pisać. A gdybym umiała pisać i mogła wybierać, to chciałabym umieć pisać jak Zadie Smith. Archie i rura od odkurzacza mnie wzruszyli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro mam step. Pójdę na obie grupy, zobaczymy. W końcu muszę ruszyć tyłek i rozruszać się po chorobie, no i nie może pójść na marne fakt iż w gorączce i w stresie udało mi się kilka kilo schudnąć. Muszę to utrzymać chociaż kilka tygodni. No, i ja przecież bardzo lubię nasze wspólne łupanie obcasami i rysowanie nimi parkietu. I to chroniczne przyspieszanie.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/12480.html</comments>
  <category>praca</category>
  <category>malutek</category>
  <category>irlandczycy</category>
  <category>jig</category>
  <lj:music>tykanie zegara w pokoju malutka</lj:music>
  <media:title type="plain">tykanie zegara w pokoju malutka</media:title>
  <lj:mood>calm</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>12</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/11837.html</guid>
  <pubDate>Fri, 02 Jan 2009 23:58:28 GMT</pubDate>
  <title>Kolorowe szkiełka noworoczne</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/11837.html</link>
  <description>Szkiełko namber łan&lt;br /&gt;Ostatnio czytałam:&lt;br /&gt;1. &quot;Opowiadania z Doliny Muminków&quot;,&lt;br /&gt;2. &quot;Ronja, córka zbójnika&quot;,&lt;br /&gt;3. &quot;Król złodziei&quot;.&lt;br /&gt;Jaki z tego wniosek? Starzeję się. Ewidentnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkiełko namber tu (uwaga, niewybredny humor)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spacerujemy sobie w Sylwestra - moja mama, Malutek i ja. Nagle słychać daleki huk petardy.&lt;br /&gt;Malutek lekko zdziwiony:&lt;br /&gt;- O, ktoś plutnął.&lt;br /&gt;Mama i ja krztusimy się.&lt;br /&gt;- To petardy - uświadamiamy mu.&lt;br /&gt;- Petaldy? - Malutek trawi przez moment naszą odpowiedź, po czym z błyskiem w oku:&lt;br /&gt;- Nie, to babcia plutnęła.&lt;br /&gt;- No wiesz - mówię. - Babcia to nie Shrek.&lt;br /&gt;A Malutek mnie nie słucha, tylko chichra sie na całego. Mama chichra sie z Malutka i ze Shreka, ja sie chichram ogólnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkiełko namber fri (lekki angst):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadę samochodem, z tyłu Malutek w foteliku. Moją uwagę przyciąga zachodzące słonce - wielka czerwona kula.&lt;br /&gt;- Popatrz, Mikoła - mówię.  Słoneczko już idzie spać.&lt;br /&gt;A Malutek ku mojemu zdziwieniu wybucha płaczem.&lt;br /&gt;- Ja nie scę, żeby słoneczko sło spać! - jego rozpacz jest ogromna.&lt;br /&gt;- ALe ono jest już zmęczone, musi odpocząć - ściemniam. Malutek nadal wyje.&lt;br /&gt;- Słuchaj, jutro znowu wyjdzie, a teraz zaświeci ksieżyc.&lt;br /&gt;- Ja nie scę juz noc, nie scę spaaaaaać!&lt;br /&gt;- Nie pójdziesz spać, jeszcze cały wieczór przed nami, jeszcze się pobawimy.&lt;br /&gt;- Ja scę psytulić słoneckooooo! Buuuuu!&lt;br /&gt;- Miśku, nie można przytulić słoneczka. - Postanawiam być brutalna. - Sloneczko jest bardzo bardzo gorące i bardzo bardzo wielkie. Nie objąłbyś go rączkami. - &lt;br /&gt;Nie wygląda na przekonanego, ale trochę się uspokaja, jeszcze tylko kilka razy musze go zapewniać, że słoneczko jeszcze nie zaszło, tylko schowało się za budynki.&lt;br /&gt;Zastanawia mnie, ile jeszcze tematów okaze się dla niego tak drażliwych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkiełko namber forf:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo sie ciesze, bo jutro z Wężem zamieniamy się w kukulki - podrzucamy Młodego moim rodzicom i idziemy na lodowisko - ostatni raz na lodowisku byłam cztery lata temu. Czy jeszcze będe umiała utrzymać się na łyżwach?&lt;br /&gt;A potem idziemy z Marianami do kina, a potem do knajpy - ciekawe, o której zacznę im usypiać. Ale może nawet potańczymy sobie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkiełko namber fajf:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj dałam prezent mojemu kręgosłupowi - zabrałam go na pływalnię. Było bosko - błękit chloru i chlupot wody i tylko cztery osoby na basenie. I tak miło się płynęło na plecach. Ach.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/11837.html</comments>
  <category>malutek</category>
  <category>przyjaciele</category>
  <lj:music>Osiecka, Nosowska</lj:music>
  <media:title type="plain">Osiecka, Nosowska</media:title>
  <lj:mood>cheerful</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>2</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/11577.html</guid>
  <pubDate>Wed, 31 Dec 2008 20:46:35 GMT</pubDate>
  <title>dwa tysiące dziewięć za progiem</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/11577.html</link>
  <description>Napisałabym dla każdego specjalne życzenia, ale trwałoby to ponad godzinę, a wtedy Wąż strzeliłby focha, że wolę Ludzi z eldżeja od niego. Zatem bardziej ogólnie:&lt;br /&gt;Kochani Przyjaciele, w Nowym Roku życzę:&lt;br /&gt;tym, którzy czytają cegły na maturę, żeby te cegły nie były tak strasznie ciężkie i żebyście przy okazji odkryli jakieś perełki wśród nich. &lt;br /&gt;Tym, którzy kochają dziwne parringi - niech nadal będą szczęśliwi ze swoją miłością i niech skutecznie przekonują do nich innych, &lt;br /&gt;tym, którzy wybierają się do mojego miasta, żeby mnie tam spotkali. &lt;br /&gt;Tym, którzy kochają muzykę - nowych odkryć i zachwytów. &lt;br /&gt;Tym,którym studia dają w kość  - oddechu i uśmiechu, &lt;br /&gt;tym, którzy kochają seriale - czasu, żeby mogli oglądać te wszystkie odcinki,&lt;br /&gt;tym, którzy przeżywają rozterki wszelkiego typu - żeby nie zapominali, że życie jest piękne i ciekawe.&lt;br /&gt;Tym, którzy mają problemy ze zdrowiem - żeby wyzdrowieli.&lt;br /&gt;Tym, którzy chcą napisać Wielką Powieść - żeby napisali.&lt;br /&gt;Howgh.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/11577.html</comments>
  <lj:music>tv - gęba Holdysa</lj:music>
  <media:title type="plain">tv - gęba Holdysa</media:title>
  <lj:mood>devious</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>17</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/11457.html</guid>
  <pubDate>Tue, 23 Dec 2008 23:51:13 GMT</pubDate>
  <title>Już dzisiaj</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/11457.html</link>
  <description>To w ramach życzeń:  &lt;a href=&quot;http://kicky.wrzuta.pl/audio/zEVpi8CTiV/dido_-_christmas_day&quot;&gt;http://kicky.wrzuta.pl/audio/zEVpi8CTiV/dido_-_christmas_day&lt;/a&gt;   -to jest link do piosenki Dido. O Świętach. Nie wiem, dlaczego, ale zawsze wzruszam się, słuchając tego. Tak, to bardzo subiektywne, każdemu podoba się co innego, pewnie nie wszystkim też zechce się klikać w ten link. W każdym razie tam jest zawarta cała niewerbalna treść, jaką chciałam Wam przekazać. Tak, wiem, chrzanię górnolotnie. Trudno. Wesołych Świąt.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/11457.html</comments>
  <lj:music>Dido &quot;Christmas Day&quot;</lj:music>
  <media:title type="plain">Dido &quot;Christmas Day&quot;</media:title>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>7</lj:reply-count>
</item>
<item>
  <guid isPermaLink='true'>http://obserwatorka.livejournal.com/11197.html</guid>
  <pubDate>Wed, 17 Dec 2008 07:15:54 GMT</pubDate>
  <title>w temacie filmów o Świętach</title>
  <link>http://obserwatorka.livejournal.com/11197.html</link>
  <description>No, prezenty już kupione. Nastąpiły pewne zmiany, w rezultacie których, liczba osób do obdarowania nieco się zmniejszyła. Nie mam nic przeciwko.&lt;br /&gt;Wczoraj namówiłam Węża, by ze mną obejrzał „To właśnie miłość”. Ja widziałam po raz drugi, on po raz pierwszy, bo rok temu zasnął podczas seansu.&lt;br /&gt;Rickman był słodki. Nie jest to mój ulubiony aktor, ale tak ślicznie i zabawnie szczerzył ząbki, kiedy Rowan Atkinson pakował mu ten naszyjnik…&lt;br /&gt;Przesympatyczny Grant i przesympatyczny Firth. I, jak w zeszłym roku, byłam wściekła na tę bohaterkę uzależnioną od brata. &lt;br /&gt;Ach, i ten Bill Nighty, jego sarkastyczny śmiech i sprośne żarty. Wspaniały facet.&lt;br /&gt;Ale scena biegu chłopczyka na lotnisku była pompatyczna i amerykańska.&lt;br /&gt;A Neeson znów wyglądał jak Remus Lupin…&lt;br /&gt;Wąż przeżył i nawet cicho się chichrał, ale po scenie lotniskowej stwierdził, że dawno nie widział tak cukierkowatego filmu. &lt;br /&gt;Cóż, Święta idą.</description>
  <comments>http://obserwatorka.livejournal.com/11197.html</comments>
  <lj:mood>sore</lj:mood>
  <lj:security>public</lj:security>
  <lj:reply-count>15</lj:reply-count>
</item>
</channel>
</rss>
