Przepraszam, znowu tekst nie chce mi się chować, nie wiem, co robię źle. Może ktoś mnie oświeci. Kiedyś chował mi się, teraz nie chce.
<lj-cut text="Małe podsumowanie">
Czego nie znoszę:
Tej słodkopierdzącej pani, która mówi o meblach Bodzio w radiu takim głosem, jakby rozczulała się nad małym bobaskiem, i przez cały czas powstrzymywała się, aby nie wybuchnąć perlistym śmiechem pełnym czystego szczęścia.
Kup meble Bodzio, a będziesz tak samo szczęśliwy. Twoje życie małżeńskie będzie układało się super, ludzie będą garnąć się do Ciebie, będą odwiedzać Cię, bo twój dom zawsze taki ciepły, będziesz mieć na wszystko czas, zdrowie i długie życie.
Rozmamłanego głosu pseudonaukowa z reklamy chyba mediamarkt.
- Klient nie reaguje na bodźce.
Tak głupiej reklamy jeszcze nie słyszałam. Zastrzelić ich copywritera. Chociaż, cóż biedny copywriter winien, pewnie kazali mu wymyśleć cos kretyńskiego dla mas.
Nagłówków z onetu.
„Znaleziono zwłoki 20-letniej kobiety”
„Wszyscy umrzemy?”
„Afera hazardowa”
itepe.
Czy ludzi naprawdę jarają takie tematy? Widocznie tak, skoro pisze się o tym, jest popyt na śmierć, przemoc, cierpienie, strach. Ludzie, come on! Albo te kretyńskie komentarze pod artykułami w onecie.
„Chylińska, jesteś pojebana”
„Jak ta gruba krowa śmie się wypowiadać na temat dzieci”
Żenada.
Kiedy próbuję wyjechać z ulicy podporządkowanej i nikt nie chce mnie wpuścić. Ja, gdy zauważę, ze stoi jakaś sierotka, to pozwalam wjechać.
Kiedy spadnie mi ręcznik z wieszaka, podnoszę go i znowu mi spada, podnoszę i znowu. Ale to w sumie już moja ciapowatość jest.
Co lubię:
Kiedy rano w radiu, gdy jadę do pracy, puszczają energetyczne, wesołe piosenki, kiedy żartują na neutralne, nie polityczne tematy.
Lubię patrzeć na moich sąsiadów – kto kiedy wraca z pracy, czy wraca sam, czy z dzieckiem, kiedy wychodzi pojeździć na rowerze, lubię zaglądać ludziom do mieszkań i do ogródków. Szczególnie do ogródków.
Lubię oglądać z Młodym i moim tatą animal planete albo National Geographic. Młody patrzy z zapartym tchem na faceta włażącego do zakrokodylonej na maksa rzeki i pyta: „Pan bada, tak?” A my z tatą patrzymy na młodego i nie mamy dość. W ogóle tata, ja i młody stanowimy łańcuszek ludzi nadających na tych samych falach, więc jak jesteśmy razem, to czuję się spokojna i szczęśliwa.
Ostatnio też lubię kule rumowe.
I lubię czytać o dzielnych, pracowitych i ambitnych kobietach. Moje obecne faworytki to Madonna, Gwen Stephanie, Martyna Wojciechowska. I trochę Scarlett Johanson, chociaż to suka podobno. Whatever.</lj-cut>
- Mood:
frustrated
Muszę to jeszcze przemyśleć, poprawić, ale myślę, że za kilka dni będę pytać o betę. Czy ktoś chciałby może? Ktos, kogo nie mdli na myśl o tym parringu. Ma mieć sześć stron. Z jednej strony pisało mi się fajnie, bo siedziały we mnie te śmieci i skrawki już od dłuższego czasu, z drugiej strony, wyznaję również parring Ron-Hermiona i uwielbiam Rona i trochę serce mnie bolało.
Wczoraj obejrzałam sobie na kompie "Księcia Półkrwi". Tak, mam refleks. Wzruszyła mnie scena, w której Harry poi Dumbledore'a trucizną - kiedy Dumbledore otwiera usta.
I podobał mi się Slughorn z tymi jego fioleczkami, które zawsze nosi przy sobie.
Żal mi było Malfoya, moze dlatego, że miał w tym filmie takie same brewki jak Malutek. Oczywiście, poza tym, na szczęście w niczym go nie przypominał. Ale te brewki...
Narcyza była stara i brzydka, ale mnie sie i tak podobała, bo miała coś w spojrzeniu. Zresztą nie może być zbyt młoda i ładna, bo ma prawie dorosłego syna, zreztą mąż też już dziadyga, nawet z lachą.
I jeszcze ten pulower Malfoya. Zastanawialam się, po kiego grzyba on ściąga go przy tej umywalce, ze niby gorąco mu? I doszłam do wnosku, że w pulowerku nie widać by było tak ładnie tych czerwonych kresek po Sectumsemprze. A musiał być przedtem wpulowerku, bo w samej koszuli w WIelkiej Sali trochę bidnie by wyglądał.
To tyle, jeśli komuś chciało się zjeść tę musztardę po obiedzie...
- Mood:
devious
Czasem fajnie jest mieć wirusa we dwoje, bo wtedy można oddac Młodego do przedszkola i pobyć razem i nie martwić się niczym, tylko wciagać aspirynę i witaminę C.
Mi corazon, kiedy ja wreszcie będe wiedziała, czy te twoje wyskoki sa groźne czy nie? Mi corazon, chcesz chyba popompowac trochę krwi z tlenem z Toskani? Por favor!
Kupiłam sobie sukienkę na wesele, satynową, w kolorze gołębim. Do tego mam fioletowe grube rajstopy i czerwone buty na obcasie. I jeszcze czerwona lub fioletowa torebka i czerwone coś na szyję.
Widzieliśmy "Kac Vegas". Myślałam, że będzie bardziej zakręcony, obrzydliwy i niepoprawny. Ale w sumie przyjemnie się oglądało. Ten gruby byl wkurwiający. Wąż znalazł nieścisłość. Aparat nie powinien być w wozie Douga tylko w ukradzionym radiowozie.
I jeszcze na koniec teksty Malutka:
UN
Mikoła siedzi na kolanach u swojego dziadka - miłośnika piwa.
- Babciu - pyta moją mamę. - Od czego dziadek ma taki duży brzuszek?
- A jak myślisz? - odpowiada mama pytaniem.
Mikoła zastanawia się chwilkę, po czym mówi spokojnie i pewnie:
- Bo tak stworzyła Natura.
DOS
Rodzina siedzi przy obiedzie. Co niektórzy popatrują na program na Discovery Channel na temat Biblii szatana i w ogóle róznego rodzaju demonów i innych mrocznych kreatur.
Ja:
- Może przełączcie, bo Mikoła będzie się bał.
Ciocia Kryminał:
- Ale on i tak nie patrzy, a to jest bardzo ciekawe!
Mama:
- Daj spokój, Miła, potem krzyczysz w nocy i wszystkich budzisz.
Ja:
- Skoro ciocia chce, niech ogląda.
Ojciec, wskazując na Młłodego, zajętego obiadem:
- On i tak nie zwraca na to uwagi.
Tymczasem pokazują jakiegoś straszliwego demona o skrzydłach smoka, demon unosi się w powietrzu i sieje grozę.
Mikola - miłośnik gadów kopalnych radosnie:
- O! Dziadku, popatrz, dinozaur!
TRES
Rodzina śpi w jednym domku na wakacjach. Do teściowej przyjechał jej facet, który na imię ma Józef.
Wieczorem, kiedy Młody leży już w łóżeczku, a reszta siedzi na zewnątrz przy grillu i piwie, tłumaczymy Mikołajowi, kto gdzie będzie spał.
- A pan Józef? - pyta chłopak.
- Bedzie spał w pokoju razem z tatusiem i wujkiem - mówię.
- Nie, on nie może tu - mówi stanowczo mój syn.
- Dlaczego? - pyta Wąż.
- On powinien spać w bozince!
Patrzymy na siebie z mężem, nie kumając.
- W bozince, to znaczy w kosciele? - pyta Wąż.
Mały przytakuje. Cały czas jednak nie kumamy, aż wreszcie Wąż stuka sie w czoło.
- Józef! Świety Józef! - mówi.
Reszty chyba nie trzeba tlumaczyć.
CUATRO
- Mamo, dlaczego pada deszcz?
- Bo są chmurki.
- Dlaczego są chmurki, ja nie chcę, żeby były chmurki!
- Ale chmurki są potrzebne. Chmurki biorą sie stąd, że ziemia i jeziorka i rzeczki parują, woda się unosi i tworzy chmurki.
- A dlaczego parują?
- Bo jest ciepło.
- A dlaczego?
- Synku, spytaj Pana Boga.
- Pana Boga? A gdzie on jest?
reszta jest milczeniem.
CINCO
Na parkingu szukamy miejsca.
Mikołaj:
- I gdzie jest to miejsce? Gdzie ono jest?
Wąż:
- My też nie wiemy, synku, caly czas szukamy.
Mikoła:
- Ja tez nie wiem, nie jestem Panem Bogiem.
SEIS
Wybieramy się z Mikołą na zakupy.
Mikołaj:
- Mamo, kupisz mi bluzkę ze Spidermanem, dobrze? I potem pójdziemy popatrzeć na zabawki, dobrze? A ty sobie potem pójdziesz tam, gdzie są rzeczy dla kobietów, dobrze? i coś sobie wybierzesz.
- Mood:
good
Czy ktos miałby czas i chęci? Nie musi być przejrzane super dokładnie. Ja po prostu nie wiem, jak się pozbyć dziwnych odstępów miedzy wersami, bo pisałam to w archaicznym open office. Po prostu: czy ktoś mógłby mi zklikwidowac to paskudztwo?
Może znajdzie się jakaś dobra dusza...
EDIT:no i dupa, nie będzie. Siedziałam ze trzy godziny, dłubiąc to cholerstwo. I wydawało się, że jest dobrze, kiedy w podglądzie okazywało się, że wszystko leci jednym ciągiem, nie ma enterów, tam gdzie je wstawiłam. Kompletnie nie wiem, co mam zrobić, chyba to po prostu przepiszę od nowa. Czyli nie wiem, kiedy to wkleję, może za miesiąc. Zamiast siedzieć nad tym jak głupia, mogłam poprasować.
- Mood:
frustrated
:-)
- Mood:
refreshed
Już wiem, że trolle istnieją i wiem nawet, skąd się biorą :P.
- Mood:
devious
- Mood:
crazy
Żebyś pisała jeszcze lepiej dowcipniej, błyskotliwiej, piękniej (jeśli to możliwe)!
Powinnam życzyć czegoś, co ma związek z serialami, ale nie oglądam żadnego, więc... hmmmm... no dobra, mam - nowych odkryć, nowych fscynacji.
Nie znam Cie w zasadzie zupełnie, ale ośmielę się życzyć CI, abyś zawsze była tak miłą, rozsądną, pracowitą osobą, jaką mi się zdajesz ;-)
ejmen.
- Mood:
content
( post emo )
I może jeszcze…
Notka o Michaelu J.
Dzisiaj, jadąc do pracy, usłyszałam w radiu, że w nocy umarł Michael Jackson.
Zonk – gigant po prostu.
Nie jesteście dużo młodsi ode mnie Drodzy Eldżejowcy, więc podejrzewam, że i dla Was nie była taka sobie zwyczajna nowinka z cyklu: „tajemnicza puma znowu w akcji”.
Wiecie, ja za nim nigdy specjalnie nie przepadałam. Drażniło mnie to jego „Auć!” i łapanie się przy tym za genitalia. Nabijałam się z tego gestu razem z moja kuzynką. Ale mnóstwo ludzi w mojej klasie w podstawówce kochało tego faceta. Musze przyznać, że ja, wówczas ortodoksyjna wielbicielka rocka i hardrocka, też z przyjemnością słuchałam jego energetycznych kawałków. Z czasem zaczęłam bardziej szanować Michaela Jacksona, doceniać jego pomysłowość, talent, to jak wspaniałym był tancerzem, to że potrafił wykreować pewien specyficzny styl.
Nie mnie oceniać, jakim był człowiekiem. Chyba nieszczęśliwym i zagubionym.
W każdym razie, Michalel Jackson będzie mi się zawsze kojarzył ze popołudniową lekcją chemii w siódmej klasie.
Tuż przed Świętami, już nawet pani nauczycielka ma zlew. Włączamy magnetofon, pani nauczycielce to nie przeszkadza. Leci „Heal the world”. Rozmawiamy sobie, łazimy od ławki do ławki, niektórzy coś czytają, odrabiają zadania z innych przedmiotów. Jest miło, bezpiecznie, nie mamy żadnych zmartwień.
Dzięki za to wspomnienie, Panie Jackson.
I za to „Auć!” też.
- Mood:
grateful
- Mood:
angry - Music:Lao Che
Siedzę na fotelu z otwartą paszczą, mam w niej waciki, ślinociąg i kawałek amalgamatu. I resztki zębów, ofcourse. Pani Dentystka rozmawia ze swoją Astystentką, Panią Alinką, która jest uosobieniem asystentowatości - niepozorna, okularki, cichy głosik. Pani Dentystka i Pani Alinka tworzą Duet na miarę Sherlocka Holmesa i Doktora Wattsona.
D.(zbulwersowana): - Pani Alinko, opieprzę mojego męża, że nie kazał Wiktorowi przynieść nam pączków!
A. (ze stoickim spokojem): - Powinniśmy się cieszyć, że pani mąż dba o naszą linię.
D. (kładąc mi do paszczy kolejny kawałek amalgamatu, nadąsana): - Ale nie dba o nasze podniebienia! I jeszcze sernik! Był też sernik, a on nam nie przyniósł!
Zastanawiam się co, u licha, robi mąż Pani Dentystki. Po cichu tuszę, że jest cukiernikiem.
D. (nagle zmienia temat): - Albo te bułeczki, pani Alinko. Kupiłam maślane bułeczki. Kurczę, jakie pyszne! Mięciutkie! Słodkie!
A. słucha z zainteresowaniem, zapewne z zamiarem zapytania, gdzie pani D. kupiła te wspaniałe bułeczki. We mnie również rodzi się ten zamiar. Jak mi wyjmie ten syf z buzi, to spytam.
D.: - Ale ja je kupiłam kilka tygdni temu.
A.: zonk
Ja: zonk (ale u mnie tak nie było tego zonka widać, bo miałam ograniczoną ekspresję).
D.: - Te bułeczki to były z makiem. I takie glazurowane, świecące. Świeciły się jak... Wie pani, pani Alinko, jak się świeciły? Nie powiem już jak, bo nie wypada.
Pani Alinka uśmiecha się dwuznacznie, niczym Król Krainy Perwersji.
Ja: też probuję sie wyszczerzyć.
D.(do mnie, z pokrętnym uśmieszkiem, widząc mój uśmiechopodobny grymas):- O! A pani też wie?
Ja.: - domychlam chę.
D (zacierając mentalne dłonie): - No, to za chwilę zrobimy egzamin!
Ja: kiwam głową. Co tam, nie dam się zgorszyć ani speszyć.
Potem pani Dentystka rozmawia z panią Alinką, że już nie ma takich dobrych ciastek "amerykanów", ani takich boszkopcików puszystych, ani drożdzówek z dżemem w brzuszku. I krów nie ma tylu przy drodze, co kiedyś. W końcu wyjmuje mi ślinociąg i każe pluć. Pluję do tej małej umywaleczki, z nadzieją, że zapomniały o egzainie. Niestety, pamięć mają dobrą.
- To jak było z tym świeceniem się? - pyta pani Dentystka.
- Moja mama mówi: "świecą się jak kozowe jajka". Ale to chyba chodzi, że "świecą się jak psu jajka". Czy o tym panie myślały?
Pani Dentystka i pani Alinka radośnie kiwają głowami. A ja znów nie wiem, czy mam się śmiać z nimi, czy patrzeć z politowaniem, czy ucałować. Czuję się trochę jak Trójka z NY wśród lemurów.
- Mood:
cheerful - Music:Lao Che - Gospel
Chyba lubi tragedie antyczne - „Sen Kasandry”, „Matchpoint”.
Lubi kobiety, podobno większość jego aktorek była jego kochankami.
Już chyba jak wyszedł z brzucha pani Allen, miał te swoje koszmarne okularki. Bardzo dużo gestykuluje. Ogólnie mnie trochę wkurwia, ale momentami ma zajebiste teksty, chociażby ten o Alzheimerze i dzieciach („Scoop”), gadka o psychologach („Życie i cała reszta”). Momentami pachnie Pratchettem – jego system mnemotechniczny i popielniczki, tańczące hula na pustyni („Scoop”) są jak z Terry’ego.
Ma niezły gust muzyczny, w ogóle, to jest muzykiem.
Jest wrażliwy na piękno („Vicky, Cristina, Barcelona”). Jego historie nie zawsze są skomplikowane, ale za to opowiedziane błyskotliwie, w miły sposób i ładnie opakowane.
Chociaż czasem mógłby nie podawać wszystkiego na talerzyku, co niesamowicie drażniło mnie w „Melinda i Melinda”.
Mój mąż, kiedy jeszcze nie był ze mną, dorwał jakieś dziewczę w knajpie. Dziewczę na okrągło nawijało o filmach Woody’ego. I nawet przyznało, że chętnie poszłoby z reżyserem do łóżka.
Jak się jeszcze czegoś dowiem, albo coś mi się przypomni, to dopiszę.
- Mood:
crazy - Music:Depeche Mode
I nie wiadomo, kiedy napiszesz dlaszy ciąg swoich tasiemców, kiedy poprawisz swoją miniaturę. Kiedy wreszcie dokończysz książke, którą czytasz od miesiąca i nie masz czasu doczytać tych 30 ostatanich stron, a jesli już masz czas, to zasypiasz po dwóch zdaniach, tak jestes zmęczona.
I jeszcze pan ci wyjechal, bo nie zauważył znaku STOP i auto masz w warsztacie. I jest mnóstwo spraw do załatwienia w związku z tą stłuczką.
I Młody ugryzł Malgosie w policzek i skarżyli na niego.
I wciąż ktoś coś od ciebie chce.
Dajcie wy mi, kurwa świety spokój. Ja chcę tylko pisać moje wypociny i dokończyć te cholerną książkę.
Jakby edit:
Ale udało mi się zrobić ciasto na pizzę - wreszcie mi wyrosło. Najbardziej zajebista pizza ever. Czy ta jedna dobra rzecz ma być remedium na powyższe? I jeszcze jedna dobra - nową ksiązke Zadie mi przyniósł pan kurier (tylko kiedy ja ją przeczytam?). I Wąż jest niezastąpionym Pocieszycielem.
Można powiedzieć, że bilans wyszedl na zero. No.
- Mood:
tired
I jeszcze ogłoszenie:
Otóż, jakimś cudem, udało mi sie spłodzić miniaturę. Kosztem forum i kosztem mojej pracy.
Miniatura jest o Ronaldzie Weasleyu. Gdzieś za tydzień będzie gotowa, jeszcze muszę wprowadzic poprawki ale już teraz spytam: czy ktoś ma ochote betnąć toto? Niecałe 12 stron TNR rozmiar 12.
Tytuł roboczy:"Ja, moja rodzina i cała reszta".
- Mood:
devious
- Mamusiu, a jak się łamie nóżkę? (M)
- Ekhm? Nóżkę można złamać, kiedy spadniesz z rowerka, kiedy spadniesz z huśtawki, przewrócisz się nieszczęśliwie jakoś… Ale synku, łamanie nóżki jest bez sensu, wiesz jaki to jest ból? (ja)
- Ból? Cha, cha, cha, cha! (M)
- Misiu, ale to nie jest wcale takie śmieszne, jak cię coś boli.(ja)
- Ból! Chi, chi, chi. Bul, bul bul! Bulbul! (M)
888
- A dziadek lubi szpinak? (M)
- Dziadek uwielbia szpinak.(ja)
- A dziadek lubi czekoladę?(M)
- Tak średnio.(wąż)
- A płyn do samochodu? (M)
- Eeee? (wąż i ja)
- Płyn do samochodu jest niesmaczny! Dziadek pewnie nie lubi płynu do samochodu.(M)
888
Jedziemy samochodem przez miasto, mijamy budynek Akademii Muzycznej – ładny, okazały, rzucający się w oczy.
- A co to jest? – pyta Mikoła.
- Akademia Muzyczna – mówię.
- A co tam się robi?
Tłumaczymy mu, że ludzie uczą się tam śpiewać, grać na instrumentach.
- A ja też tam pójdę?
- Jak będziesz lubił muzykę, czemu nie?
- Z mamą i tatą?
- Nie, synku, nie będziesz chciał, żeby mama i tata tam z tobą byli. Będziesz już duży!
- Ja nie chcę być tam sam, ja będę płakał, mi będzie smutno – wygina buzię w podkówkę i zaczyna popłakiwać, a my, nieczułe potwory, skręcamy się ze śmiechu.
W końcu wszyscy studenci płaczą, szczególnie ci w akademikach. Bo przecież na studiach jest strasznie, źle i okropnie ;D
- Mood:
pleased
- Mood:
cholernie sad
A kiedy śpiewali "Fix you" i poszła solówka, to nie sposób było nie płakać. Nie dlatego, że piosenka z gatunku przytulanek, ale tu szczególnie widac było ich starania, zaangażowanie, miłość do tego co robią. Magia. Panowie, pełen szacunek.
I te swiatła, jakby się w przestrzeni międzygwiezdnej latało...
Dziękuję tym panom za zupełnie niespodziewane katharsis. Przydało mi się mojej zblazowanej duszy, zmęczonej po całym dniu udawania suki w pracy. Nienawidze swojej pracy, czuje się tam nie na miejscu. I czasem przyda mi sie taki Coldplay.
Kużwa, chciałabym, żeby ludzie z "Menażerii" dali taki koncert ;P
Chrzanię totalnie i patetycznie, ale w końcu to mój dżurnal. Nieważne, ze nie znosze patosu.
Dobra, wracam do gwiazd.
- Mood:
ecstatic - Music:koncert Coldplay w MTv
Tam, gdzie byłam, świeciło słońce i kwitły bugenwile. A tu jest tak szaro i oślizgłe chodniki i ulice. I miasto nocą nawet w połowie nie jest tak jasne, tak rozświetlone jak tam. Możnaby pomarzyć o powrocie i zamieszkaniu na zawsze, ale to nie byłby dobry pomysł. Bo tam latem pododobno wszystko jest żółte i suche i sirocco się zdarza i gorąco strasznie... I jak spadł śnieg, którego starczyło na pokrycie 40 metrów kawdratowych powierzchni, to ludzie przyjeżdżali oglądać, bo śniegu nawet przez czterdzieści lat tam nie uświadczysz...
Tu chyba lepiej na stałe, chociaż już na Dworcu Centralnym się wkurwiasz, bo tuż przed odjazdem twojego pociągu informują cię, że stoi on na innym peronie i musisz zapierdalać z walizami, z wózkiem z dzieckiem w środku po schodach ruchomych pośród całej tej tłuszczy, która, wkurwiona podobnie jak ty, również próbuje dostać się na ten inny peron. Ale "to tylko kolej" - jak powiedział pan konduktor z Lecha.
Czy ja narzekam jak typowy Polak?
- Mood:
cynical
I tak się zastanawiam - czy Malutek wyliże sie do 29 i pojedziemy na te Kanary, czy też pojadą tylko rodzice, a ja i Wąż zostaniemy tu. I w pracy będę musiała użerać się ze Srimą.
Pani pediatra powiedziała, że pojedziemy, ale ja jestem pesymistką i jej nie wierzę. W każdym razie cieszę się, że Malutek oskrzela ma już czyste i tak bardzo nie gorączkuje.
Nota bene, niedawno zażyczył sobie przytulankę tłok. Tłok - część lokomotywy. Stwierdził, że ma już duzo przytulanek, ale nie ma jeszcze "mięciutkich tłoków".
Chciałabym umieć pisać. A gdybym umiała pisać i mogła wybierać, to chciałabym umieć pisać jak Zadie Smith. Archie i rura od odkurzacza mnie wzruszyli.
Jutro mam step. Pójdę na obie grupy, zobaczymy. W końcu muszę ruszyć tyłek i rozruszać się po chorobie, no i nie może pójść na marne fakt iż w gorączce i w stresie udało mi się kilka kilo schudnąć. Muszę to utrzymać chociaż kilka tygodni. No, i ja przecież bardzo lubię nasze wspólne łupanie obcasami i rysowanie nimi parkietu. I to chroniczne przyspieszanie.
- Mood:
calm - Music:tykanie zegara w pokoju malutka
